Sucha skóra a krem E45

W dzisiejszym wpisie w skrócie o dość frapującym problemie z jakim walczy sporo kobiet i mężczyzn, czyli o suchej papierowej skórze.

Wiele razy zdarza się, że Panie przychodzą z odwodnioną wręcz skóra nie tylko twarzy, ale i całego ciała. Niestety pogoda, przebywanie w niewietrzonych pomieszczeniach, albo klimatyzowanych, ubrania z syntetycznych tworzyw, perfumowane balsamy do ciała pogarszają często stan naszej skóry i ją wysuszają. Odczuwamy dyskomfort oraz swędzenie, szorstkość i ściągnięcie skóry. Często też zdarza się, że podczas drapania sypie się „lekki śnieżek”, łuszczy się. Taki problem dotyka dość sporą część populacji i niestety sama nawet woda może ją podrażnić, a nie mówiąc już o stosowaniu kosmetyków, które mogą irytować naszą skórę zamiast łagodzić skutki.

Jedną z najważniejszą i istotną sprawą będzie dobranie odpowiedniego balsamu do ciała. Na szczęście na rynku kosmetycznym powstaje coraz więcej produktów dla cer wrażliwych, alergicznych jak i suchych.

Krem E45. Samo opakowanie i jego projekt nie zachęcają do zakupu :), ale nie o to tutaj chodzi. Firma E45 specjalizuję się w produktach o wysokiej jakości dla suchej skóry, skłonnej do podrażnień i zaczerwienienia i egzemy. Jak wiadomo egzema jest zmorą dla alergików i jest to stan skóry który musi być skonsultowany z dermatologiem. Producent wspomina na swojej stronie , żeby mieć zdrową piękną zdrową skórę to trzeba pamiętać o odpowiednim jej nawilżeniu, ale czy faktycznie tak jest? Czy czasem znowu nie jest to chwyt marketingowy?

W mojej rodzinie są prawie sami alergicy. Niestety egzema oraz wysypy skórne i skóra sucha jest dość często spotykana. Sama mam skórę suchą, więc dlatego skupiłam swoją uwagę na firmę E45.

Dzisiaj pod lupą będzie krem E45, który kupiłam już parę razy. Ten krem poleciłam moim znajomym oraz rodzinie, ponieważ mieli problemy z odwodnioną skórą.

Krem E45 to nic innego jak balsam do ciała. Bez zapachowy, więc po jego nałożeniu nie spodziewajmy się żadnego aromatu, który by mógł podrażnić. Balsam jest bardzo kremowy i tłusty, ale po nałożeniu na naszą skórę bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia przetłuszczenia. Skóra się nie klei oraz zapewnia przez 24h odpowiednią pielęgnację. W skład tego kremu wchodzi między innymi: biała miękka parafina 14.5%, lekka ciekła parafina 12.6%, bezwodna lanolina 1%. Krem jest przeznaczony dla suchej skóry z problemami typu: sucha, swędząca i łuszcząca się skóra, egzema, łuszczyca i podrażnienia słoneczne. Jak widać jest to krem dla bardzo wrażliwej skóry, który ma pomóc zniwelować nam istniejące problemy i przynieść ulgę. I tak się dzieję. Po stosowaniu tego kremu skóra ma odpowiednio przywrócone nawilżenie i szybko się wchłania budując przy tym barierę ochronną. Skóra przestaje być ściągnięta i nieprzyjemna. W przypadku egzemy łagodzi podrażnienie, zaczerwienienie i swędzenie. Pomaga w znacznym stopniu. Krem jest dość spory i wydajny. Cena przystępna.

Dla wszystkich borykających się z suchością skóry pragnę szczerze polecić ten krem, który zapewnia naprawdę sporą ulgę i leczy. A wy macie jakiś ulubiony sposób na skórę suchą ?

Poczuj Hollywood z GlamGlow

Nie tak dawno temu wróciłam do produktów z serii Glamglow. Marka z Hollywood, czyli tajniki urody gwiazd dostępne na wyciagnięcie ręki. Firma powstała w 2010 roku i jej głównym celem, jest zapewnienie odpowiedniej pielęgnacji i natychmiastowego efektu. Czy tak jest ? Przekonajmy się…

Dzisiaj we wpisie znajdziecie między innymi maseczkę do twarzy Maski GLAMGLOW THIRSTYMUD (maseczka błotna).

W zgrabnym niebieskim opakowaniu jest maseczka nawilżająca. Jest ona przeznaczona dla naprawdę spragnionej skóry, która potrzebuje bardzo silnego nawilżenia, zapewniająca trwały efekt, dzięki kwasu hialuronowemu. Najważniejsze, że po zastosowaniu nie ma się błyszczącej, tłustej skóry, ale jest ona nawilżona i aksamitna w dotyku. Już po pierwszym użyciu poczułam niesamowitą delikatność. Stosować można rano lub wieczorem. Jeżeli rano pozostawić na 10- 20 min i nadmiar zmyć wacikiem. Natomiast wieczorem pozostawić na noc, niech się wchłonie. Stosować 2 – 3 razy w tygodniu. Ma piękny zapach, lekko słodkawy, przypomina mi zapach słodkich ciasteczek kokosowych. Na duży plus zasługuję dzięki wydajności, piękny efekt, obietnica o nawilżonej idealnej promiennej cery spełniona. Niestety cena jest dość wysoka jak na ten produkt, nasz portfel może odczuć ubytek gotówki. Jednak sprawdza swoje oczekiwania i jest warta wydanych pieniążków. Jest dostępna ona w różnej pojemności: 15, 50, 100 ml.

Glamglow Glow glowstarter, megailluminating moisturizer hydrant mega illuminant.

Ten produkt mam w mini wersji 15 ml. jest to krem nawilżający z rozświetleniem. Szczerze mogę go polecić. Szczególnie dla osób, których cera jest pozbawiona blasku, a zawdzięczają mu to sproszkowane perły. Nadaję się jako baza pod podkład, jednak można też stosować samodzielnie, bez podkładu. Skóra dzięki niemu wygląda na wypoczętą i świeżą. Cudowny efekt i zapach, trochę przypomina mi zapach słodkiej waty cukrowej. Można stosować na dekolt i szyję. Krem zapewnia natychmiastową poprawę szarej zmęczonej cery . Warty inwestycji, przede wszystkim jeśli szukamy efektu glow.

Podkład od Mac Studio Fix Fluid SPF 15

Kolor NW13

Firma MAC ma w swojej ofercie płynną wersje podkładu Studio Fix. Sama wiele opini słyszałam na temat tego produktu i zdania były podzielone. Z jednej strony bardzo pozytywne, a z drugiej niezbyt satysfakcjonujące. Więc postanowiłam sama sprawdzić na własnej skórze jak ten podkład będzie się sprawdzał i czy sprosta moim oczekiwaniom.

Pierwsza informacja jaką widzimy przed zakupem tego odkładu jest to, że jest to podkład średnio – kryjący, po pełne krycie. Ma zapewnić tzw long lasting, czyli pozostać na naszej twarzy prawie nienaruszony przez cały dzień, czyli tutaj już producent wskazuję, że mamy mieć pewność co do jakości tego produktu. Czy jednak tak jest ?

Makijaż dzienny z użyciem podkładu MAC Studio FIX

Faktycznie jest to podkład kryjący, i po nałożeniu kolejnej warstwy zapewnia dobre krycie. Efekt jest matowy z satynowym wykończeniem i twarz wygląda przez cały dzień bardzo dobrze, Moim zdaniem twarz wygląda świeżo i faktycznie można śmiało tutaj wspomnieć, że utrzymuję się on bardzo dobrze. Jest gęsty i przy tym wydajny. Aplikacja zalecana jest dłońmi, by móc go dobrze rozetrzeć, ale w moim przypadku świetnie sprawdziła się gąbeczka do makijażu. Naprawdę świetnie się wchłonął dzięki temu i uzyskałam aksamitny efekt . Występuję on w naprawdę w całej gammie i palcie barw. Tutaj łatwo już jest znaleźć perfekcyjny kolor dla siebie. Podkład się nie waży i nie ma efektu maski, tylko bardziej naturalny efekt. Jednak co do minusów to jest nim zapach. Niezbyt przyjemny, ale wyczuwalny tylko podczas aplikacji. Podkład jest w małej szklanej buteleczce, która nie posiada pompki. Jest to trochę problemowe, jeżeli chcemy mieć odpowiednią ilość produktu, ponieważ łatwo przy nie uważnym użyciu wylać zbyt dużo i marnujemy produkt. Widziałam gdzieś na stronie MAC, że można dokupić pompkę do podkładu osobno. Przy czym musimy znowu wydać kolejne pieniążki, podkład nie należy do najtańszych.

Warto ! Moim zdaniem dla Pań które mają cerę mieszaną i starają się w ciągu dnia zredukować błyszczenia strefy T i szukają podkładu o matowym efekcie oraz naturalnym wykończeniu to jak najbardziej. Wspomnę tylko, że do uzyskania pełnego efektu krycia używałam przed podkładem korektor. Razem ten zestaw zapewnił mi nienaganną cerę. Co jest jeszcze bardzo istotne, nie mam problemów po demakijażu z moją cerą , nie pojawiają się kolejne wypryski i mam nawet wrażenie, że pomaga mi on redukować ich ilość.
Taka jest moja opinia na temat podkładu MAC studio FIX. A ty czy już miałaś okazję go używać ? Jak się Tobie sprawdził ?

Miya i mi to nie mija

Od prawie pół roku miałam okazje używać kosmetyków Miya i dzisiaj chciałabym podzielić się moja opinia na ich temat. Jak pewnie wiadomo jest to Polska marka kosmetyków do pielęgnacji, która oferuje kosmetyki naturalne, które mają dostosować się do potrzeb naszej skóry.

Ja miałam okazje używać ich krem BB do twarzy. Zainteresowałam się jego zakupem, ponieważ słyszałam bardzo dobre opinie na jego temat i szczerze nie rozczarowałam się. Sama jakoś nie przepadam za kremami BB, wolę używać podkład, ale wyjeżdżałam na wakacje i szukałam czegoś z dobrym filtrem UV.

Krem BB Miya , cera jasna

Piękny i delikatny zapach. Lekka konsystencja. Krycie średnie. Poprawia wygląd naszej skóry, wygląda na zdrowszą, naturalnie ją rozświetla i nadaję bardzo naturalny efekt. Kolor dostosował się do mojej cery i nawilżył ją, ponieważ zawiera kwas hialuronowy. Oprócz tego w jego składzie znajdziemy: olejek migdałowy, wyciąg z nasion pomidorów i rozmaryn. Taka mieszanka zapewnia cudowny wygląd naszej cery przez cały dzień i najważniejsze nie wysusza i nie uczula. Wystarczy nie wielką ilość produktu nałożyć na naszą twarz, by uzyskać lepszy koloryt i zdrowszy wygląd. Jak dla mnie produkt jest wydajny i bardzo dobry. Warto po niego sięgnąć, jeśli nie chcesz inwestować w podkład, lub po prostu nie lubisz makijażu, a szukasz naturalnej alternatywy. Sprawdza się przy expressowym makijażu i szybkiej poprawie wyglądu. Po demakijażu nie miałam żadnych wyprysków, ponieważ produkt nie zapycha porów i nie dość, że skóra pięknie wygląda to oddycha i nie przetłuszcza. Można nim nawet podleczyć i zregenerować naszą cerę, jeżeli przez ostatnie dni zauważyłaś, że wymaga jakieś poprawy. Kocham Miya właśnie za ten produkt najbardziej.

Kremy BB są dostępne w trzech odcieniach dla cery bardzo jasnej, jasnej i śniadej. Ja wybrałam kolor dla cery jasnej, który idealnie się dopasował do mojej cery. Na opakowaniu możemy znaleźć małą podpowiedź, że jeżeli chcemy uzyskać większe krycie to należy nałożyć dwie warstwy produktu.

Oprócz tego moja uwagę przykuł rozświetlający krem z witaminami all-in-one SECRET GLOW. oczy – twarz – dekolt.

Krem wielozadaniowy: oczy – twarz – dekolt i jego głównym celem jest rozświetlenie, dzięki małym drobinkami zawartym w nim. Po jego nałożeniu widać od razu złote nabłyszczenie. Używałam tego pod bazę makijażu i sprawdził się bardzo dobrze. Oprócz ślicznego zapachu uzyskałam obiecany efekt GLOW. Również skład pochodzenia naturalnego z odżywczymi witaminami C, E, B5, B3. Podobnie jak w przypadku kremu BB mogłam się cieszyć natychmiastowym efektem zdrowej cery. Sprawdził mi się i pomógł zredukować efekt zmęczonych i podkrążonych oczu, gdy zaaplikowałam go.

Fajny produkt jeśli szykujemy się na wieczorowej wyjście, czy na imprezę, bankiet, albo po prostu potrzebujemy zastrzyku energii , gdy cera jest pozbawiona blasku. Mimo, że jest to produkt rozświetlający to nie wysusza on naszej cery, zawiera kwas hialurynowy. Jest bezpieczny dla naszej cery nie uczulił i nie podrażnił mi oczu.

Zatrzymując lato na skórze – bronzer St. Tropez

W poszukiwaniu bronzera do twarzy natrafiłam na propozycje od St. Tropez 3 in 1 puder brązujący do twarzy i ciała. Zaciekawił mnie on ogromnie, ponieważ nigdy nie miałam możliwości go testować, ani nie słyszałam o nim. Akurat kończył się mi mój stary bronzer, więc zdecydowałam się na zakup propozycji od St. Tropez. Jak wiadomo ich marka specjalizuje się w kosmetykach samoopalających, co tym bardziej zaciekawiło mnie, jaki efekt uzyskam.

Zanim zaczęłam go używać obawiałam się, że może być zbyt intensywny kolor dla cery jasnej, ponieważ nie można wybrać tonu bronzera. Firma proponuje tylko ten odcień. Jak pokazuję zdjęcie jest on podzielony na trzy trójkąty. Mamy w nim zawarte trzy produkty : puder, bronzer i rozświetlacz. Można je stosować osobno, albo kolistym ruchem pędzla wymieszać. Wszystko zależy od tego jaki efekt pragniemy uzyskać, to pomoże nam uregulować stopień brązujący. Dlatego też nie musimy się obawiać o kolor.

Kolejnym bardzo dużym plusem jest to, że bronzer jest przeznaczony nie tylko do twarzy, ale również do całego ciała. Możemy nim pięknie wymodelować ciało. Natychmiastowo nadaje piękny odcień opalenizny. Tutaj ukłon w stronę marki St. Tropez, produkt spełnia oczekiwania o pięknie skorygowanej i muśniętej i rozświetlonej Słońcem skórze.

Produkt jest zamknięty w piękna czarną paletkę, która jest trochę większa od standardowej, przez to ułatwia to nakładanie kosmetyku na większą partie ciała. Dlatego spokojnie można stosować większe pędzle do konturowania ciała.

Wydajność produktu jest zaskakująco dobra. Stosuję go od pięciu miesięcy i mogę szczerze powiedzieć, że wystarczy mi na jeszcze dłużej.

Pomadko-mania to definitywnie Nyxomania.

Kremowe i matowe, takie określenie najlepiej określa pomadki od NYX soft matte lips. Amerykańska marka Nyx znana i lubiana przez wizażystów i miłośniczki makijażu, oferująca dobrej jakości kolorówkę w umiarkowanej cenie do stworzenia inspirujących makijaży na twarzach. Taka mała ciekawostka dla fanów tej marki nazwa jest inspirowana grecką boginią Nyks i uosabia noc.

W ofercie od Nyx znajdziecie wszystko, co jest ważne i potrzebne dla makijażu, ale dzisiaj chciałam skupić swoją uwagę na płynne pomadki. Gdy pierwszy raz je użyłam około sześciu lat temu zdziwiła mnie ich pigmentacja, która jest naprawdę bardzo intensywna, po drugie trwałość. Tutaj drogie Panie do około 6-8 godzin. Zależne od jedzenia i picia. Znajdziecie około 34 odcieni, czyli każdy z nas może dobrać idealny odcień. Co jest ważne w wypadku tych pomadek, że niestety odrobine wysuszają usta po całym dniu, więc warto po ich użyciu pomyśleć o balsamie do ust. Mają przyjemny słodki i delikatny zapach. Samo ich nakładanie jest przyjemne, ponieważ są bardzo kremowe i rozprowadzają się dzięki temu jak masełko, przy tym uzyskujesz silny efekt. Warto nałożyć dwie warstwy odczekać parę sekund i gotowe.

Osobiście oceniam je bardzo dobrze, w sumie to idealne. Przystępna cena, piękny efekt na ustach. Jedynym minusem tutaj jest ich wydajność. Kończą się bardzo szybko przy codziennym używaniu.

Prostujesz włosy, codziennie suszysz ? Jak je ochraniać ?

Zbliżają się do nas chłodniejsze dni, a co za tym idzie zaczynamy sięgać częściej po suszarkę i czapkę. Niestety to nie pomaga w pielęgnacji naszych włosów, żeby były piękne i lśniące. Dlatego jeśli narażasz swoje włosy na wyższą temperaturę warto sięgnąć po środek, który pomoże nam je ochronić. Tutaj marka L’Oréal ma w swojej ofercie FRIZZ KILLER SERUM.

Serum jest bardzo proste w użyciu, ponieważ wystarczy tylko nałożyć kroplę lub dwie na cała długość włosów i zacząć nasza stylizacje. Moim zdaniem pięknie pachnie i włosy przez około 12 godzin mają przyjemny zapach, ale wiadomo, że nie o to tym razem chodzi, wiec do rzeczy…

-zapewnia ochronę do 230 stopni, – w skład wchodzi kreatynina i masło kakaowe – bez silikonu -nie trzeba spłukiwać, buteleczka jest z dozownikiem, który ułatwia odmierzyć idealna dozę, przeznaczone z myślą o długich włosach, lecz sprawdza się tez przy średniej długości, używać na wilgotnych włosach, można je stosować również na suche włosy bez konieczności używania suszarki lub prostownicy, czy lokówki, pomaga naturalnie wygładzić włosy i nadać im połysk, przy czym efekt jest umiarkowany, a włosy są odżywione.

Uważam to serum za jedno z ciekawszych i lepszych, szczególnie jeśli zależy Ci na pięknych i lśniących włosach, które do tego otrzymają ochronę przed wysoką temperaturą. Zapach i efekt to dla mnie 5+.

Makeup Bibliografia

We współczesnym świecie mamy ogromy wybór książek do makijażu. Nie tylko o nauce i technikach, ale także o historii tej dziedziny. Ja nie wyobrażam sobie zajmowania się makijażem bez inspiracji światowych wizażystów, którzy potrafią być idealną inspiracją i nauczycielem. Wśród wielu książek wybrałam parę perełek, które są bardzo interesujące i warte przeczytania.

Na moje półce znajdziecie miedzy innymi podręcznik od Bobbi Brown Perfekcyjny Makijaż. Sama uważam, że ta książka jest jedną z kluczowych, jeśli chodzi o wizaż. Oprócz technik i nauki możemy znaleźć przydatne informacje na temat jak skompletować kufer do pracy. Ta książka nie jest polecane tylko dla profesjonalistów, ale także dla osób początkujących, lub samouków. Bobbi Brown uczy w niej jak krok po kroku wykonać makijaż oka, nałożyć eyeliner, smokey -eye, dlaczego odpowiednie przygotowanie i nawilżenie jest tak ważne oraz wiele innych porad, które opierają się na doświadczeniu tej profesjonalistki. Książka zawiera ciekawe i czytelne ilustrację, które wspomagają całą naukę. Uważam, że jest ona jednym z najlepszych podręczników dla osób rozwijających karierę i nie tylko. Wiele razy pomogła mi w nauce i podczas pracy.

Kolejną pozycją jest książka, która uczy o historii makijażu Face Paint autorstwa światowej sławy wizażu Lisa Eldridge. Tutaj możemy znaleźć informacje dziejów makijażu. W Face Paint przedstawia jak makijaż zmienił się na przestrzeni lat, kto był ikoną piękna przez daną dekadę oraz jak bardzo zmieniały się trendy. Autorka pomaga nam odkryć historię kosmetyków takich jak czerwona pomadka czy tusz do rzęs oraz jak wiktoriańskie kobiety dbały o swój wygląd. Książka jest obszerna zawiera naprawdę mnóstwo ciekawych faktów, każdy fan makijażu powinien ją mieć, by poszerzyć swoją wiedzę na temat makijażu i piękna. Jednym słowem MUST HAVE!!!

Książka która wprawiła mnie w nie małe zdumienie i zachwyt Kevin ACCuin Makijaż – sztuka przemiany. WOW . Chyba tylko tak można wyrazić podziw i szacunek do stworzenia takiego dzieła. Oprócz wspaniałych instrukcji i zdjęć, książka pokazująca niesamowite metamorfozy, konturowanie i dokładnie przemiany, porady i techniki. Krok po kroku, by doskonalić swój warsztat. Chyba mało kto poświęcił, aż tyle co autor tej książki by być wolnym, akceptowanym wizażystą i mało kto tak rozumiał piękno kobiet. Jeśli szukasz prawdziwego kunsztu i prawdziwych zmian i tego, że makijaż może być również tak skuteczny jak operacja plastyczna to zapraszam serdecznie do tej lektury. Uważa na sto procent spojrzysz na makijaż całkowicie inaczej. Zawiera przepiękne fotografie makijażów celebrytów takich jak Cher, Nicole Kidman, Julia Roberts, Tina Turner. Mistrzowskie makijaże.

Rea Morris Makijaż bez tajemnic. Propozycja od australijskiej makijażystki, która przedstawia prawdziwy artyzm w makijażu. Od technik, krok po kroku jak wykonać dany makijaż, po analizę kolorystyczną. Moim zdaniem również poradnik dla makijażystek, które pragną tworzyć świat wypełniony kolorami, barwami na kobiecych twarzach. W tej książce można znaleźć miedzy innymi świetne ilustracje z instruktażem, by móc samemu poeksperymentować. Źródło inspiracji i pomoc przy wykonywaniu makijażu, gdy szukamy odpowiedzi na temat np. jak rozświetlić twarz dla cery jasnej. Rea wprowadza nas w swoje mistrzowskie tajniki i zdradza sekrety swojego warsztatu. Książka dla każdej wizażystki, która chcę pogłębić wiedzę i odkryć tajemnice makijażu.

Naturalnie jest sporo książek o nauce makijażu, ale sądzę, że te propozycje powinny się znaleźć w naszej biblioteczce. Źródło nauki o pięknie.

Szampon Kerastase

Coś dla blondynek ? Dzisiaj pod lupą szampon bardzo znanej marki Kerastase blond Absolue.

Od dłuższego czasu zastanawiałam się nad przetestowaniem tego produktu i byłam ciekawa jego efektów. Między innymi tego czy będzie warty swojej ceny i czy spełni moje oczekiwania. Marka ta zaliczana jest do produktów selektywnych w pielęgnacji włosów i proponuje naprawdę przeróżne produkty nie tylko dla włosów blond, ale prawie dla każdego rodzaju włosów.

Szampon Kerastase Blond Absolue, który jest w tym opisie motywem przewodnim , ma działanie nawilżające , rozświetlające i regenerujące.

Podczas pierwszego użycia zauważyłam, że wystarczy mała ilość kosmetyku, by spienić i wymyć dobrze włosy. Ma przyjemny zapach, delikatny. Przy codziennym myciu wystarczył mi naokoło 1,5 miesiąca.

Teraz krótko o efekcie. Efekt jak dla mnie bardzo satysfakcjonujący. Ten szampon poza tym, że pięknie podkreślił kolor blond, to także nadał im piękny blask, oraz lepiej się one układają to także zmiękcza włos. Włosy nie przetłuszczają się od nasady, szampon jest przeźroczysty i żelowy. Nie obciąża włosów, ale nadaje im lekkości i wyglądają na zdrowsze i mocniejsze.

Czy warto ? Oczywiście, że tak!!!!! Marka ta zaoferowała naprawde świetny produkt do włosów naturalnych blond,farbowanych, czy siwych.

Rituals Namaste część II

Jakiś czas temu opisywałam dla Was Rytuał Namaste o oczyszczaniu. Dzisiaj dodam parę słów na temat pielęgnacji skóry twarzy.

Jak wiadomo po dokładnym oczyszczeniu naszej twarzy, powinnyśmy zadbać o jej odpowiednią pielęgnację. Kolejnym ważnym krokiem po toniku jest zalecane serum do twarzy. Tutaj znajdziemy trzy rodzaje takich serum.

Pierwszym z nich jest serum Intense Hydrating Serum. Jak sama nazwa wskazuję jest ono bardzo silnie nawilżające. Ja sama posiadam skórę suchą i zauważyłam ostatnio, że potrzebuję podwójnej dawki nawilżenia. Serum spełniło moje oczekiwania. Skóra jest delikatniejsza i poziom jej nawilżenie jest wyrównany. Głównym składnikiem jest kwas hialuronowy i róża indyjska to właśnie ona zapewnia nieziemski zapach tego kosmetyku. Serum jest delikatne i wydajne. Można je stosować rana i wieczorem. Wszystko zależy jak bardzo tego potrzebujesz.

Do uzupełnienia serum są dostępne także krem do twarzy Hydrating Gel Cream. Ten produkt jest uzupełnieniem serum nawilżającego dla lepszego efektu. Również na bazie róży indyjskiej i kwasu hialuronowego.

Kolejnym Serum jest Anti-Aging seria  The Ritual of Namasté Glow . W skład wchodzi kwiat szafranu i lotos. Jest to serum pomagające zniwelować pierwsze oznaki starzenia oraz nadać naszej skórze blask. Serum pięknie pachnie i nawilża oraz rozpromienia skórę. Zapewnia piękny efekt dla naszego makijażu. Do kompletnej pielęgnacji występuje również krem do twarzy Radiance Anti-Aging Day Cream. Po jego zastosowaniu zauważyłam, że skóra jest promienna i delikatnie rozświetlona, młodzieńcza.


Ostatnim z serii jest Active Firming Serum z serii The Ritual of Namasté Ageless. Serum redukujące oznaki starzenia. Dla cery dojrzałej, która potrzebuję liftingu, Pomaga ujędrnić oraz zminimalizować przebarwienia. Kwiat lotosu i roślina Gotu Kola mają odmłodzić i uelastycznić. Jako pielęgnacja uzupełniająca serum dostępny jest również krem do twarzy Active Firming Day Cream, ma działanie odmładzające, liftingujące i by złagodzić zmarszczki.

Dla pielęgnacji skóry okolicy możemy znaleźć również serum i krem. Przy czym serum Anti-Aging Eye Concentrate podobnie jak w przypadku z serii The Ritual of Namasté Glow, by wygładzić zmarszczki i zwalcza pierwsze oznaki starzenia wokół oczu. Natomiast krem Active Firming Eye Cream, przeznaczony jest dla skóry dojrzałej i ma niwelować zmarszczki, wygładzać je. Oba produkty pięknie pachną, bardzo dobrze się wchłaniają i starczają na około 3 miesiące, przy codziennym stosowaniu. Nie trzeba zbyt dużo produktu, by dobrze nawilżyć i nawodnić skórę okolic oczu.